Nawożenie ziemi cz. 4

Gdzie zaś w pobliżu jest żwirówka (szosa), którą dróżnicy oprzątają, tam są z niej zmiotki. A blisko większego miasta można z niego wywozić śmiecie z ulic i domowe. Są to też niezłe nawozy, ale nie w stanie surowym. Muszą one też dostać się do kompostu, z którym je przerobimy, jak powiedziano wyżej.

Czasami kopiąc doły, natrafimy na naszym gruncie na margiel, będący mieszaniną (w różnym stosunku) gliny i kruchego wapna. Można margiel rozeznać na oko, kto go już widział, a jeżeli nie jesteśmy pewni, to na trochę tej ziemi trzeba nalać nieco esencji octowej lub kwasu solnego. Im bardziej się ziemia wzburzy (nawet syczy), tym więcej jest w niej wapna.

Margiel rozwozi się w zimie po roli i na wiosnę zaorywa się. Dać go można nawet ze 30 wozów na 1 ha. Nawozy płynne (ciekłe).

kontenery poznań

Służą one do zasilania roślin, które słabo rosną. Polewa się nimi ziemię między takimi roślinami i wzrusza się ją po tym, żeby lepiej wsiąkły.

Głównym takim nawozem jest gnojówka, która niepotrzebnie niszczy się i zaraża powietrze, spływając do dołów, lub nawet na drogi, we wsiach zaniedbanych. O ile nie wsiąka w obornik, trzeba ją zbierać w beczkę po śledziach, zakopaną i denkiem nakrywaną, a gdy się nazbiera — wylewać pomiędzy rośliny (lub na kompost). Należy do gnojówki nierozcieńczonej deszczami, dolewać 4—6 razy tyle wody.

Krew zwierzęca też jest pożywnym nawozem i rozcieńcza się ją z 10 — 15 częściami wody, a po zlaniu krwią, ziemię zaraz się porusza, żeby krew przykryć, bo mocno cuchnie.

kontenery poznań